Fundacja „Dare to Dream"
ul. Puławska 326
02-845 Warszawa
Polska

"Dare to Dream" Foundation
Pulawska 326
02-845 Warsaw
Poland
Języki | Languages:

Wizyta w Domu Dziecka

Autor: Ryszard Pieron   Wydawca: Augustana, Bielsko-Biala 1993   Tłumaczenie: Sheri Torgrimson

W rozmyślaniu nad losem dzieci, które muszą żyć poza swoim domem, chcę zając się przede wszystkim rolą ich duszpasterza, pracującego z młodzieżą w wieku 10-14 lat, uczniami szkoły podstawowej.

Co to jest dom dziecka?

Jest to dom najczęściej zamknięty, w którym muszą żyć dzieci nie mogące wychowywać się I cieszyć młodością w swoich rodzinnych domach. W naszym kraju uważa się powszechnie, w domach dziecka mieszkają sieroty, których rodzice nie żyją. Niestety 90% wychowanków domów dziecka posiada rodziców, z tego 30% jest półsierotami nie posiadającymi jednego z rodziców, a tylko 10% nie ma rodzinnego domu. Większość wychowanków zna swoich rodziców, odwiedza ich rzadziej czy częściej. Najczęściej dzieci zmuszone do zamieszkania w domu dziecka pochodzą z rodzinny tzw. „marginesu społecznego”, rodziców niepracujących, alkoholików, nie mających często własnego mieszkania. Pochodzą często z rodzin rozbitych i przestępczych, dla których nie istnieją jakiekolwiek normy i nakazy moralne, czy wychowawcze. Sądownie dzieci te zostały odebrane rodzicom, którzy tej decyzji nie akceptują. Stąd zetknęły się już z alkoholizmem, maltretowaniem, bójkami, a nawet zabójstwem, gdyż nikt ich nie wychowywał. Nie są obce wychowankom domów dziecka: kradzieże, pobicia czy gwałty. Często nie przyznają się do jakichkolwiek wartości ludzkich. Liczy się „twarda pięść” i tylko to, co dzieje się obecnie. Nie planują przyszłości, żyją z „dnia na dzień.”

Dom dziecka nie daje im żadnych dóbr materialnych, poza najpotrzebniejszymi: sanitarnymi, skromnym ubraniem i jedzeniem. Najczęściej mieszkają w zbiorowych salach, gdzie każdy młody człowiek ma tylko jedną blaszaną szafkę, łóżko i miejsce do nauki. Dzień wygląda podobnie jak dzień czynnej służby wojskowej: pobudka, gimnastyka, toaleta, apel, śniadanie, wejście do szkoły. Wychodzi i przychodzi się o wyznaczonych godzinach, przepustki otrzymuje się tylko za wzorowe zachowanie. Często dzieci nie wytrzymują tego trybu i próbują uciekać. Uciekają do rodziców, znajomych – przy tej okazji łamią prawo i poszukiwane są przez policję, wracają do domu, z którego uciekły. Często powtarza się ta sytuacja i dzieci wracają do domu dziecka, lub do domu poprawczego. Życie wychowanków pozbawione jest tak potrzebnych w młodym wieku podstawowych uczuć: miłości, szczerości, uśmiechu, ciepła i wiary. I tutaj zaczyna się wielkie pole działania dla „ich księdza” – duszpasterstwa, który znajdzie czas, by z nimi porozmawiać. Młodzi ludzie najczęściej skarżyli się na brak czasu „innych ludzi” dla nich. Dokucza im samotność, czują się niepotrzebni, nikt się nimi nie interesuje, ich życie nie ma sensu, nikomu nie jest potrzebne. Aby się „dowartościować” uciekając przyjęcia, uśmiechu. Gdy nie spotykają się z takim przyjęciem, uciekają dalej.

Czego oczekują od swego duszpasterza?

Przede wszystkim pamiętamy, że często wychowanek żyje w środowisko ludzi, dla których wartości religijne, społeczne nic nie znaczą.

  1. Odwiedzający winien zachowywać się naturalnie, nie robić specjalnie smutnej czy współczującej miny cierpiętnika ani też okazywać zbyt wielkiej wylewności. Szczerą troskę rozmówca wyczuje na pewno w trakcie naszej rozmowy. Trzeba widzieć wychowanka takim, jakim rzeczywiście jest i rozmawiać z nim o tych sprawach, które dla niego mają znaczenie, które dla niego są najważniejsze.

  2. Nie należy się spieszyć. Nie znaczy to wcale, że mamy zbyt długo z nim przebywać. Nie powinniśmy spoglądać na zegarek i dawać do rozumienia, że z trudem wygospodarowaliśmy dla niego ten czas. Musimy pamiętać, że nasz rozmówca nie ma nikogo z kim mógłby porozmawiać, wyżalić się, a kto nie po traktuje tej rozmowy jako pracy, za którą dostaje pieniądze, może liczyć na jego wdzięczność. Moi rozmówcy zwracali uwagę, ze rozmowa nie może być prowadzone w formie „służbowej”.

  3. Rozmawiamy na każdy temat. Najczęściej są to: ich przestępstwa, osamotnienie, ucieczki, źle traktowanie, brak zrozumienia, brak pieniędzy, myśl o samobójstwie, brak perspektyw.

  4. Pozwalamy wypowiedzieć się naszemu rozmówcy. Często wydawać się na może, że poruszane sprawy nie są najważniejsze i istotne, ale dla naszego rozmówcy te właśnie problemy są najważniejsze. Musimy wychowanków wysłuchać i odpowiedzieć na nurtujące ich pytania, ustosunkować się do nich, wyjaśnić wątpliwości. Każdy problem musi być rozstrzygnięty.

  5. Nie okazujemy naszej antypatii wobec rozmowy. Niezależnie co on zrobił, musimy starać się zrozumieć. Nie krytykujemy go, tylko razem zastawiajmy się nad wyjściem z tej sytuacji, szukajmy rozwiązań, wyjaśniajmy jak my byśmy się zachwali w podobnych okolicznościach.

  6. Nie unikajmy rozmowy o powadze sytuacji, w jakiej znalazł się masz rozmówca, jeżeli wychowanek dąży to takiej szczerej rozmowy. Przed rozmową należy poradzić się bezpośrednio wychowawcy czy opiekuna, co grozi wychowankowi. Jak wygląda jego sytuacja z punktu widzenia prawa karnego czy prawa rodzinnego?

  7. Nie rozmawiajmy z innym wychowankiem o życiu, sytuacji w jakiej się znalazł jego kolega. Wszystkie rozmowy powinny być przeprowadzone na osobności w spokojnym, najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu. Jakikolwiek przeciek informacji o naszej rozmowie na zewnątrz czyni nas osobami niewiarygodnymi, niepewnymi. Liczy się szczerość, życzliwość, dochowanie tajemnicy.

Kilka uwag końcowych

Z jednej strony wychowanek domu dziecka odczuwa potrzebę opieki, cichej przystani. Z drugiej strony nie wolno odmawiać mu prawa do samodzielnych decyzji i kroków. Trzeba mu dać odczuć, że jesteśmy gotowi do towarzyszenia mu na drodze do zdobywania dojrzałości. Nie wolno widzieć w nim tylko obiektu naszych starań i naszej opieki, ale trzeba nań spojrzeć jak na osobę, która jest zdolna do przejmowania odpowiedzialności za siebie.

Rola duszpasterza

Duszpasterz nie powinien występować jako apologeta wiary chrześcijańskiej, lecz jedynie zwiastować świadectwo i Jezusie Chrystusie. A to nie znaczy nic innego jak świadczyć o obecności Boga, który chce być wśród nas w Jezusie Chrystusie, aby nam pospieszyć z pomocą we wszystkich naszych niedolach. Duszpasterz ma więc świadczyć o tym, że Jezus jak Ten nieskończenie Cierpiący solidaryzuje się ze wszystkimi cierpiącymi, niezadowolonymi, niechcianymi. Z całym naszym bytowaniem, otoczonym śmiercią, przemocą walką, należymy do Tego, który tę naszą egzystencję z nami dzielił i wziął na Siebie. Biblia opowiada o Jezusie jako i Tym, który „chodził czyniąc dobrze i przyszedł, aby zniszczyć działa szatańskie”.

Nie ma takiej sytuacji życiowej, w której by Jezus nie mógł pomóc. W odróżnieniu od wychowawcy, kurator, psychologa, duszpasterz ma wobec wychowanka domu dziecka inne zadanie – przywrócenie „odrzuconego przez los” do społeczności z Bogiem, danie wychowankowi do zrozumienia, że to Bóg pragnie z nim rozmawiać. Musimy starać się mówić możliwie prosto i zrozumiale, uwzględniając społeczność, w której żyje i jego warunki rodzinne.

Treścią naszej rozmowy powinien stać się możliwie szybko stan duchowy naszego młodego rozmówcy. Musimy czekać na odpowiedni moment, kiedy można wychowankowi powiedzieć Bóg ma ciebie w swojej opiece! Wychowanek nie zawsze będzie gotów do modlenia się, do wysłuchania wersetów. Będzie niestety niecierpliwy i nie zainteresowany rozmową o Zbawicielu. Dlaczego musimy wykazać cierpliwość i zrozumienie. Celem rozmowy nie będzie udzielenie taniej i szybkiej pociechy za wszelką cenę i zarzucenie go potokiem najbardziej cennych wersetów. Celem rozmów może być tylko udzielanie takiej pomocy, aby on sam doszedł do poznania siebie, swoich uchybień i fałszywych dróg, aby sam poznał, jakie Bóg ma wobec niego plany i zamiary. Może Bóg pragnie wypróbować jego wiarę, jak niegdyś czynił to z Abrahamem? Jeśli duszpasterzowi uda się przekazać wychowankowi domu dziecka, ze Bóg się nim opiekuje., że życie ma sens i że nie jest w swych problemach osamotniony, wtedy spełni swoje zadanie i przyniesie mu rzeczywistą pociechę.

Wychowankowie tych domów niechętnie rozmawiają, ciężko przychodzi im mówić i swym życiu, są skryci, nieufni, milczący, ale nie należy się tym zniechęcać. Oni potrzebują kogoś z kim można porozmawiać, „otworzyć się”, są nieszczęśliwi, zapomniani, zrozpaczeni. Trzeba im tylko powiedzieć i przekonać ich: I z tobą jest nasz Zbawiciel Jezus Chrystus!